Zabiorę Was w świat pszczelarskich darów w aromaterapii. W świat, który wielu pszczelarzom powszednieje wraz z latami pracy przy pszczołach, a dla człowieka, który pszczoły ogląda w ogródku lub na etykiecie w kuchennej szafce, stoi nieodkryty. Pszczelarz, świadomie lub nie, uczestniczy w całym spektrum dobroczynnych działań prozdrowotnych, za każdym razem, gdy otwiera ul i przystępuje do pracy czy zabiegów, nazwijmy to „pielęgnacyjnych’’ ????

 

 

 

 

   Pojęcie apiterapii jest dość mocno rozpropagowane, wszak każdy konsument miodu zna jego zdrowotne właściwości. Do tego pojęcia dodać należy cały wachlarz produktów pochodzenia pszczelego: wosk, propolis, mleczko pszczele, pierzga, pyłek, jad pszczeli i właściwie definicję apiterapii mamy załatwioną. 

 

 

 

 

Aromaterapia natomiast, skupia się na praktycznym zastosowaniu oparów i wyciągów poszczególnych substancji pochodzenia naturalnego – od roślin i zawartych w nich olejkach eterycznych, po odzwierzęce. W teorii wyodrębnia się dwa mechanizmy działania aromaterapii. Pierwszy, oparty na wpływie na mózg, w szczególności na układ limbiczny, przez układ węchowy, oraz drugi, będący wynikiem typowych właściwości leczniczych. Od siebie dodałabym też działanie psychosomatyczne.
Łącząc ze sobą dwa terapeutyczne terminy apiterapii i aromaterapii, wyjdzie nam powszechnie znana i używana w domach woskowa świeca oraz.. zupełnie nowa gałąź stosowana w medycynie alternatywnej, potocznie nazywaną ulo-terapią. Można spotkać się również z terminem inhalacji pszczelim powietrzem, leczeniem atmosferą ula, apiinhalacją bądź domkami do apiterapii. Na czym polega ten zabieg? 

 

 

 

 

    Ulo-terapia to nic innego jak wdychanie powietrza z zabezpiecznych uli, które wydostaje się z małych otworów do wnętrza pomieszczenia. Wielu specjalistów twierdzi, że wydobywający się z wnętrza zapach miodu, wosku, propolisu czy pyłku pszczelego, pozytywnie wpływa na centralny układ nerwowy, oddechowy i sercowo-naczyniowy. Taka inhalacja poprzez wydzielane substancje wpływa bezpośrednio na drogi oddechowe lub po wchłonięciu przez błony śluzowe z krwiobiegiem dostaje się do innych narządów. Biopole i mikrowibracje wytwarzane przez pszczoły działą kojąco na naszą psychikę. Nie wierzycie? ????

 

 

 

 

Pszczelarze, przypomnijcie sobie jak w letnie poranki i popołudnia, przy otwieraniu ula i usłyszeniu jednostajnie brzęczących pszczół, oblewa nas fala spokoju. Możemy zatopić się wtedy w tej chwili (chyba, że nie ma jajeczek, albo jeszcze gorzej – gdy są i to po kilka w komórce, lub jeszcze inny chichot losu????), wyciszyć, zrelaksować i zapomnieć. Brzęczenie pszczół jest nieodłącznym elementem seansu uloterapii. Najważniejsza jest koncentracja na wdychaniu substancji produktów pszczelich oraz wsłuchiwaniu się w dźwięk brzęczących pszczół. Takie odcięcie uwagi od zewnętrznych zmysłów wprowadza w stan relaksacji, wyciszenia: sprzyja niwelowaniu lęków, strachu i depresji.  

 

 

 

 

W hinduskiej kosmologii dźwięk pracujących pszczół jest jednym z elementów pozwalających poznać moc wszechświata. Nie bez powodu w przypadku przebodźcowania praktykuje się brzęk pszczół w jodze. To przeniesienie dźwięku nazywa się Pranajamą bhramari, czyli oddechem pszczoły. Od razu po zastosowaniu bhramari wyczuwalne jest rozluźnienie w przestrzeni gardła.

 

 

 

 

Magia? Zdecydowanie tak. Dlatego każdemu z osobna radzę i szczerze zachęcam do docenania zapachu, który unosi się nad ulami. Doceniania jej za każdym razem, kiedy przystępujemy do prac pasiecznych. Doceniania, gdy korzystamy z dobrodziejstw domków do apiterapii. 
Spójrz i poczuj – te jaskrawe kulki, czerwone, żółte, zielone to pyłek kwiatowy, produkt miłosnej twórczości wiosennych i letnich kwiatów, zgromadzony w małych komórkach. Wokół, w szczelnie zamkniętych zbiorniczkach czuć miód – najwyraźniejsza woń, najcenniejszy i najczystyszy produkt.

 

 

 

 

Poniżej w otwartych komrókach, jeszcze dojrzewający, świeży nakrop, a na jego brzegach tłum robotnic trzepoczących skrzydełkami. W samym centrum, w najcieplejszej części ula, śpią i budzą się najmłodsi w tej społeczności. A to wszystko w gigantycznych, woskowych ścianach, których zapach jest jednym z najbardziej charakterystycznych. To właśnie ten duch ula – magia, którą możesz doświadczyć przy każdym kontakcie z pszczołami sprawia, że świadomie lub nie, uczestniczysz w seansie pszczelej terapii.